Ashley przyszedł po cichu, ale nie chciał czytać newsów. “Nie, nie powinienem” – odparł patrząc w ziemię i kręcąc głową. Wyglądał na wystraszonego i zasmuconego.

Moje całe ciało się trzęsło, moja głowa chciała eksplodować. Mieliśmy wszystko, a teraz nie ma między nami zaufania i nie mamy już nic. Tak się czułam. Była to wielka strata absolutnie wszystkiego dobrego co razem mieliśmy. Czułam się stracona. Wszystkie rodzaje emocji przechodziły przeze mnie: zmieszanie, smutek, fizyczny ból, samopoczucie i wściekłość. Nigdy wcześniej nie czułam się podobnie.

Napadałam Ashley’a w każdy możliwy sposób. Biłam go po twarzy – nie mogłam nic na to pomóc. Targałam go, kopałam, drapałam jego twarz, pchałam i pomiatałam jak w malignie. I on myślał, że zwariowałam. Ale im bardziej naciskałam na niego i prowokowałam go, tym on bardziej milczał i bał się odezwać. “Mam nadzieję, że miałeś z tego frajdę!” – krzyczałam – “Mam nadzieję, że ona była tego warta! To koniec naszego małżeństwa. Nie rozumiesz co zrobiłeś. To już jest spieprzone”. Kilka godzin wrzasku i płaczu wyczerpały mnie.

Dzień lub dwa później poszłam w środku nocy do mojej koleżanki z Girls Aloud, Kimberley. Ona kiedymnie zobaczyła, popłakała się. Byłam wciąż w szoku. Czułam, że nie mam nad sobą kontroli. Potrzebowałam pomocy lekarza.

Lekarz dał mi wcześniej pigułki na ukojenie nerwów. Wzięłam je i leżałam na sofie Kimberley. Ale wciąż nie mogłam zasnąć. Mieliśmy niedługo kręcić teledysk do naszego nowego singla, więc lekarz dał mi witaminowy zastrzyk w tyłek, bym odzyskała energię, ale zastrzyk nic nie wskórał.

Sprawy szły coraz gorzej. W przeciągu następnych kilku dni zgłosiły się dwie nowe dziewczyny twierdząc, że one uprawiały seks z Ashley. Nie czytałam gazet, ale wiedziałam, że jedna z nich mówiła, że to miało miejsce gdy ja i Ashley jeszcze randkowaliśmy. Inna powiedziała, że spała z nim kilka miesięcy po naszym ślubie.

Mówiłam sobie: “To muszą być kłamstwa”. Chciałam uciec i schować się gdzieś. Zapytałam Kimberley i Nicolę Roberts czy nie chciałyby pojechać ze mną na wakacje, gdzieś daleko.

Zarezerwowałam nam prywatną willę w Tajlandii i gdy tylko samolot znalazł się w powietrzu, miałam to wspaniałe uczucie, coś w stylu: “Pieprzę was wszystkich”. Mogłam wtedy wypaść z samolotu i nie byłoby to gorszy ból niż ten który miałam w sobie. To było jakoś dwa tygodnie po wniesieniu oskarżenia. I gdy na to patrzę teraz, to żyłam wtedy jakbyzawieszona, na środkach uspokajających. Na miejscu pierwsze dwa dni byłam zupełnie wybita z życia.

Gdy tylko to minęło, usiadłam samotnie na plaży. Zdawało mi się, że nie wiem kim jestem. Miałam złamane serce, ale kim byłam bez Ashley’a? Wciąż byłam przekonana że go kocham i nie chciałam rozpadu związku. Nie chciałam tego bardzo…

Advertisements